Gadjo Delhi 4 » Buddhist monastery/temple/stupa http://gadjo4.karczmarczyk.pl Just another traveller's blog Thu, 09 Aug 2012 12:00:54 +0000 en-US hourly 1 http://wordpress.org/?v=3.4.1 Menghan http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2012/07/18/menghan/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=menghan http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2012/07/18/menghan/#comments Wed, 18 Jul 2012 01:14:31 +0000 gadjo http://gadjo4.karczmarczyk.pl/?p=3262 Na zakończenie. Dziękuję dobranoc, do zobaczenia w Kambodży.

Menghan, Dai Theme Park, architektura Xishuangbanna'y Menghan, Dai Theme Park, Man Chunman Buddhist Temple Menghan, Dai Theme Park, Man Chunman Buddhist Temple Menghan, Dai Theme Park, Man Chunman Buddhist Temple Menghan, Dai Theme Park, Man Chunman Buddhist Temple Menghan, Dai Theme Park, Man Chunman Buddhist Temple Menghan, Dai Theme Park, Man Chunman Buddhist Temple Menghan, Dai Theme Park, Man Chunman Buddhist Temple Menghan, Dai Theme Park, Man Chunman Buddhist Temple Menghan, Dai Theme Park, Man Chunman Buddhist Temple Menghan, Dai Theme Park Menghan, Dai Theme Park Menghan, Dai Theme Park Menghan, Dai Theme Park, architektura Xishuangbanna'y Menghan, Dai Theme Park, Mangza Buddhist Temple Menghan, Dai Theme Park, Mangza Buddhist Temple Menghan, Dai Theme Park, architektura Xishuangbanna'y Menghan, Dai Theme Park, suszenie kukurydzy Menghan, Dai Theme Park, Manting Buddhist Temple Menghan, Dai Theme Park, Manting Buddhist Temple Menghan, Dai Theme Park, Manting Buddhist Temple Menghan, Dai Theme Park, Manting Buddhist Temple Menghan, Dai Theme Park Menghan, Dai Theme Park, chińskie czerwone parasolki Menghan, Dai Theme Park ]]>
http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2012/07/18/menghan/feed/ 0
Yubeng i Ice Lake http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2012/06/03/yubeng-i-ice-lake/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=yubeng-i-ice-lake http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2012/06/03/yubeng-i-ice-lake/#comments Sun, 03 Jun 2012 00:09:21 +0000 gadjo http://gadjo4.karczmarczyk.pl/?p=2593 Continue reading ]]> Po dotarciu na miejsce jeszcze resztkami sił schodzę dosyć stromo do Dolnego Yubengu, ale tam za wiele nie ma. Następnego dnia idę do Ice Lake. Mimo informacji z różnych źródeł, że w jedną stronę idzie się 5h, mi dojście tam i powrót zajmują 5,5h. Trasa standardowa, trochę przez las, trochę stromo, trochę nie, trochę po śniegu, trochę po błocie, po kamieniach. Po drodze jest basecamp dla wchodzących na szczyt, ale chyba od dłuższego czasu nikt tam się nie wspina. W sumie jest prawie 1000m przewyższenia, jezioro jest na 3920m.

Po powrocie z wycieczki w knajpie jakiś śmieszny Chińczyk, którego mijałem parę razy w drodze do Yubengu i potem do Ice Lake, pomaga mi zamówić jakieś ciekawsze dwudaniowe żarcie, inaczej mogło być ciężko, bo mimo sporej liczby foreignersów z angielskim jest tu bardzo słabo.

Upper Yubeng, mój hotel po lewej Hotele w Górnym Yubengu Dachówka Bębenki Rzeka Kwiatki Poroże guźca w moim hotelu Eden Inn Lower Yubeng Upper Yubeng Buddyjska kręcioła napędzana wodą W drodze do Ice Lake W drodze do Ice Lake W drodze do Ice Lake Ka Wa Ge Bo basecamp W drodze do Ice Lake W drodze do Ice Lake W drodze do Ice Lake, widok na basecamp Yubeng, Ice Lake Wodospadziki przy Ice Lake Pora relaksu Fota w stylu chińskim Z powrotem Rzeka i basecamp Kwiatek Stupa w Yubengu Upper Yubeng i góry Upper Yubeng Upper Yubeng Upper Yubeng ]]>
http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2012/06/03/yubeng-i-ice-lake/feed/ 0
Feilai Si http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2012/06/01/feilai-si/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=feilai-si http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2012/06/01/feilai-si/#comments Fri, 01 Jun 2012 05:12:38 +0000 gadjo http://gadjo4.karczmarczyk.pl/?p=2528 Continue reading ]]> Z Shangri La poza mną jedzie jeszcze 6 foreignersów, więc z Deqin bez trudu łapiemy wspólnie busika do Feilai Si, 10km dalej. Kiedyś tu była świątynia, teraz jest świątynia i masa hoteli wzdłuż ulicy. Jest hotel YHA gdzieś na tyłach miasteczka, jak zwykle wypasiony, choć troszkę droższy niż poprzednie, bo 40y i niestety dzisiaj pełny. Ale na końcu wiochy jest coś co wygląda spoko, jest 10y tańsze, co prawda nie ma stołu bilardowego ani ciepłej wody, ale jest fajny klimacik górskiego schroniska. Klu tego miejsca to wschodzik słońca z widokiem na szczyt Ka Wa Ge Bo (6740m), niższy choć ładniejszy Mian Ci Mu (6054m) i kilka mniejszych. W moim domku i w niektórych hotelach wyświetlają codziennie film o jakieś tragedii na szczycie, lawina chyba zeszła czy coś, a wraz z nią 17 osób.

Dookoła pobliskiego pagórka można zrobić 6-kilometrową rundkę i pooglądać widoczki z 3 tarasów widokowych.

Feilai Si - niektórzy jeszcze śpią, reszta przygotowuje się do focenia wschodu słońca Feilai Si - pierwsze promyki słońca na Ka Wa Ge Bo Feilai Si - pierwsze promyki słońca na Mian Ci Mu Feilai Si - pierwsze promyki słońca na nie wiem czym Robienie zdjęć "na chińczyka" Ka Wa Ge Bo Jakaś ciekawa formacja o nieznanej mi nazwie Ka Wa Ge Bo i lodowiec Mingyong Ka Wa Ge Bo Całe pasemko gór, w dole wieś Xidang Tu też trwają prace na autostradzie Idziemy do Lhasy Droga Deqin Deqin Feilai Si Feilai Si i góry Tarasik mojego hotelu w Feilai Si Górki i kurz na autostradzie Feilai Si Xidang i Mekong Widoczek z Feilai Si Tarasik widokowy w Feilai Si Tarasik widokowy w Feilai Si Okolice Deqin Okolice Deqin Góry i Deqin Feilai Si - flagi modlitewne Feilai Si - flagi modlitewne Feilai Si ]]>
http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2012/06/01/feilai-si/feed/ 4
Shangri La http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2012/05/27/shangri-la/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=shangri-la http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2012/05/27/shangri-la/#comments Sat, 26 May 2012 21:59:22 +0000 gadjo http://gadjo4.karczmarczyk.pl/?p=2289 Continue reading ]]> Busik trochę mniej przyjemny niż ten z Jinghongu, ciaśniej i śmierdzi skarpetkami. Z krótkim noclegiem gdzieś nie wiadomo gdzie po 11h jazdy docieram do Shangri La. 3500m npm, ale jakoś tego nie czuję, poza tym, że o 6ej rano jest zimno a ja w krótkim rękawku, krótkich spodenkach i sandałkach. Ale po założeniu wszystkich pozostałych ubrań łącznie z czapką (tybetańską z Sikkimu) jest ok. Główne miasto takie sobie, ale po dotarciu do starówki akurat jest fantastyczne wschodzące słoneczko więc z plecarami jeszcze przed zameldowaniem się w hotelu robię zdjęciową rundkę dookoła. Oczywiście Krupówki, sklep na sklepie, hordy turystów, ale przynajmniej wygląda to jak stare miasto a nie jak zachwalane niewiadomoco np. w Chiang Mai, gdzie stare to jedynie były świątynie i szczątki murów dookoła.

Standard hoteliku jak zwykle mega wypas (choć bez kibla w pokoju) i znowu tylko 6$.

Tu już się robi lekki Tybet, dużo Tybetanów, napisy po tybecku, w knajpach żarcie z jaka, w odzieżowych odzież z jaka, w tle tybetańska muza, krajobraziki i wioski też momentami w klimacie.

W pobliżu jest buddyjskie coś, z buddyjskim kręciołkiem, tylko takim dużym. Bardzo dużym. Z daleka widzę, że się kręci, obstawiam, że tak samo z siebie, ale dopiero po dotarciu na miejsce widzę jak ludzie z trudem ciągną kręciołę za sznurki, ciężko idzie (wiem, bo się dołączam do imprezy), po 2-3 obrotach chwila odpoczynku i zostaje tylko łażenie dookoła. A potem jeszcze raz.

Drugiego dnia rowerek do jeziora Napa, z którego większość wody wyparowała.

A wieczorem dyskoteka. Na placu przed świątynią oraz na placu na starówce z głośników lecą dźwięki, ludzie ustawiają się w kółeczku i tańczą. Genialne. Również dołączam.

Znowu mnóstwo fot. Po tygodniu w Chinach mam więcej ujęć niż po ponad miesiącu w Tajlandii, Birmie i Laosie razem wziętych…

Shangri La, świątynia na starówce Shangri La, starówka Shangri La, manekin Shangri La, starówka Shangri La, starówka Shangri La, starówka Shangri La, starówka Shangri La, starówka Shangri La, starówka Shangri La, starówka Shangri La, stupka na starówce Shangri La, starówka Shangri La, starówka Shangri La, starówka Shangri La, państwo kręcą dużą kręciołą Shangri La, pani kręci Shangri La, państwo kręcą Shangri La Shangri La Shangri La Shangri La, pan ciągnie Shangri La, pani kręci Shangri La Shangri La Shangri La, dziewczynka pozuje Shangri La, hotel Shangri La, okolice Napa Hai Shangri La, okolice Napa Hai Shangri La, okolice Napa Hai Shangri La, okolice Napa Hai Shangri La, Napa Hai Shangri La, okolice Napa Hai Shangri La, okolice Napa Hai Shangri La, okolice Napa Hai Shangri La, okolice Napa Hai Shangri La, okolice Napa Hai Shangri La, okolice Napa Hai Shangri La Shangri La Shangri La, parka pozuje w strojach z wypożyczalni Shangri La, parka pozuje w strojach z wypożyczalni Shangri La, Tybetanki siedzą i się śmieją Shangri La Shangri La, pani patrzy Shangri La Shangri La, Tybetanki tańczą Shangri La, Tybetanki tańczą Shangri La, pani w dużym kapeluszu Shangri La, starówka wieczorem Shangri La, dyskoteka ]]>
http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2012/05/27/shangri-la/feed/ 0
Chiang Mai, Chiang Rai, Tachileik (Birma), Mae Salong http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2012/05/07/chiang-mai-chiang-rai-tachileik-birma-mae-salong/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=chiang-mai-chiang-rai-tachileik-birma-mae-salong http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2012/05/07/chiang-mai-chiang-rai-tachileik-birma-mae-salong/#comments Mon, 07 May 2012 12:20:05 +0000 gadjo http://gadjo4.karczmarczyk.pl/?p=2114 Chiang Mai Chiang Mai Chiang Mai Chiang Mai Chiang Mai Chiang Mai Chiang Mai Chiang Mai Chiang Mai Chiang Mai Chiang Mai Chiang Rai Przejście graniczne Mae Sai (Tajlandia) - Tachileik (Birma) Tachileik Tachileik Tachileik Tachileik Tachileik Tachileik Tachileik Tachileik Tachileik Tachileik Tachileik Tachileik Mae Salong Mae Salong Mae Salong Mae Salong Mae Salong Małpa Umiarkowane zachmurzenie Mae Salong Mae Salong Mae Salong ]]> http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2012/05/07/chiang-mai-chiang-rai-tachileik-birma-mae-salong/feed/ 0 Khun Yuam, Mae Hong Son i okolice na skuterze http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2012/04/20/khun-yuam-mae-hong-son-i-okolice-na-skuterze/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=khun-yuam-mae-hong-son-i-okolice-na-skuterze http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2012/04/20/khun-yuam-mae-hong-son-i-okolice-na-skuterze/#comments Fri, 20 Apr 2012 09:47:29 +0000 gadjo http://gadjo4.karczmarczyk.pl/?p=1953 Continue reading ]]> Z rańca wstaję, łapię z Tha Song Yang busika do Tha Song Yang (ale innego, kilkadziesiąt km bardziej na północ), stamtąd do Sae Mariang, gdzie natykam się na Francuzkę, którą spotkałem w Mae Sot, a stamtąd jadę (po 4 godzinach nudnego czekania na autobus) do Khun Yuam, 70km przed Mae Hong Son. W Khun Yuam nic nie ma, więc następnego dnia od razu uderzam do stolicy prowincji Mae Hong Son. Gdzie spotykam Francuzkę, którą spotkałem w Mae Sot a potem w Mae Sariang.

Bierzemy skuterki na 4 dni, 130b za dzień i ruszamy na okolice. Najpierw jakaś graniczna wioska z Birmą, jedni piszą, że Mae Aw, inni, że Ban Rak Thai. Wioska jak wioska, przy wjeździe kilka drogich knajp, w centrum w kółko porozstawianych kilka sklepików z chińską herbatą i innymi duperelami, jemy coś na szybko (niezbyt smaczne) i wracamy się kilka km, żeby skręcić na kolejną wiochę – Pang Oung. Wioska trochę widmo, niby bardzo popularna wśród turystów, ale prawie nikogo nie ma, poza tym nie wygląda jak typowa tutjesza dziura tylko jakby specjalnie zbudowana z myślą o byciu resortem. Wzdłuż ulicy kilka jednakowych sklepików czy bungalowów do spania, kawałek dalej jeziorko z widokiem na góry. Chwilę spoczywamy i spadamy dalej. Gdzieś po drodze jakieś żarcie, kolejne krótkie odpoczynki i na koniec jedziemy do Fish Cave na trasie Mae Hong Son – Pai. Bilet dla foreignersów kosztuje 100b, ale wytargowywujemy 50% zniżki. To nie taka jaskinia jak w Mae U-hu, właściwie w ogóle jaskini nie ma tylko zagłębienie w skale, a przy skale jeziorko, w którym, jak można się domyśleć, pływają ryby. Bardzo fajnie, wracamy do domu oblukiwać kolejne lokalne żarcia.

Mae Hong Son - Wat Phra That Doi Kong Mu Mae Hong Son - Wat Phra That Doi Kong Mu Mae Aw (Ban Rak Thai) w pobliżu birmańskiej granicy Mae Aw (Ban Rak Thai) Mae Aw (Ban Rak Thai) Mae Aw (Ban Rak Thai) Mae Aw (Ban Rak Thai) Mae Aw (Ban Rak Thai) Dróżka Bajoro w Pang Oung Pang Oung Pani Fish Cave Fish Cave Świątynia gdzieś przy autostradzie Stacja benzynowa ]]>
http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2012/04/20/khun-yuam-mae-hong-son-i-okolice-na-skuterze/feed/ 0
Mae Sot http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2012/04/11/mae-sot/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=mae-sot http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2012/04/11/mae-sot/#comments Wed, 11 Apr 2012 12:42:48 +0000 gadjo http://gadjo4.karczmarczyk.pl/?p=1837 Continue reading ]]> Jakimś cudem udaje mi się wstać o 6ej rano i autobusem linii 60, potem sky trainem i w końcu autobusem 16 dojeżdżam do dworca autobusowego północnego (pewnie jest coś bezpośredniego, ale zapomniałem się dopytać). Jestem chwilę przed 8ą, a punkt 8a wszyscy w dużej poczekalni stają na baczność i słuchają tajskiego hymnu. Autobus do Tak wyjeżdża o 10:10, niecałe 7h później jestem na miejscu, ale ani Tak ani miasta po drodze nie wyglądały zachęcająco, a że zaraz mam busik do Mae Sot, następnego punktu na planie wycieczki, to decyduję się jechać już dzisiaj.

W Mae Sot jestem jeszcze po jasności, próbuję się dogadać gdzie jest ulica, na której jest jeden z guest house’ów, ale ciężko idzie. W końcu trafiam na jakiegoś chłopaczka, który jako tako zna angielski, najpierw próbuje mi wytłumaczyć, a w końcu mnie prowadzi na miejsce. Przy samym dworcu jest See Guest House, ale to nie ten, idziemy do Green Guest House. A tak nikogo nie ma. Chłopaczek próbuje krzykiem kogoś zwabić, pyta po okolicach, ale nikt nic nie wie, wracam więc do See, gdzie się melduję na 1 nockę a potem kolacja w przydworcowej jadłodajni pt. “wszystko po 10b”. Próbuję kilku lokalnych potraw, które nie mam pojęcia z czego są zrobione.

Poza doprowadzeniem do hotelu poznałem kilka podstawowych słówek po tutejszemu, ale to chyba jakiś lokalny język, bo w przewodnikowym słowniku jest zupełnie co innego.

Rano idę na spacerek, trafiam na bazarek z dziwnymi rzeczami, jakieś żółwie, węże (w sumie nie wiem czy to do jedzenia czy do akwarium), świńskie głowy, kurze łapy, owoce, warzywka itp.

Gdzieś dalej, gdzie się wybrałem wypożyczonym rowerkiem, na 2 śniadanie biorę kurczaka śmierdzącego rybą, świadomy wybór, bo patent dosyć podobny do potraw z Bangladeszu, zwłaszcza tribalowych górek. Samo miasto takie sobie, trochę za bardzo nowoczesne, ale już kawałek za pojawiają się i fajne chatki i jakieś ludy plemienne w fajnych ubrankach. I kolejna knajpa (żarcie niby jest w miarę tanie, ale porcje małe więc nie starcza na długo), gdzie też z trudem dogaduję się co chcę dostać, jak dotąd jedyna metoda to podpatrzenie co inni ludzie jedzą lub co jest na wystawie i pokazanie palcem. Z kolesiem przy stoliku dogadujemy się na migi co z tego co dostałem jest jadalne – generalnie wszystko. Bierze z talerza łodygę z liśćmi, jeden odrywa i zjada. Zrozumiałem. Uśmiechami mówimy sobie, że jest śmiesznie. I miło. Bardzo sympatyczni ludzie wszędzie dookoła, chłopaczek, który mnie zaprowadził do hotelu nie chciał nic w zamian (to akurat na ile zdążyłem poznać obyczaje mnie już przestaje dziwić), ale też stanowczo odmawia zaproponowanej coli.

W Green Guest House jest trochę białasów, choć jak na megaturystyczny kraj nie jest tego dużo. Poza tym nie wszyscy to typowi turyści, jeden siedzi od miesiąca i uprawia jakąś prozę czy documentary na laptopie, drugi wygląda jak krawaciarz, tylko bez krawata, kolejny siedzi 6 tygodni i pomaga przy budowie jakiegoś szpitala. Dwójka francuzów wróciła właśnie z 3-dniowego treku. Generalnie totalne przeciwieństwo Khao San.

W południe za gorąco, żeby się gdzie ruszać, siedzę więc w hotelowym ogródku i wcinam mango i rambutana, który w środku jest podobny do lichi tylko dużo bardziej owłosiony na zewnątrz.

Mae Sot, Wat Chumpon Khiri Rambutan i Dragon Fruit (Pitaja) Mae Sot, bazarek Mae Sot, przekupka Mae Sot, córka przekupki Smakołyki Też chyba smakołyki - żółwie, węże, ślimaki etc Mnisi zbierający ryż ładują się do bryki Mae Sot, Wat Donakew (?) Mae Sot, Wat Donakew (?) Bębenek ]]>
http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2012/04/11/mae-sot/feed/ 0
Bangkok http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2012/04/09/bangkok/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=bangkok http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2012/04/09/bangkok/#comments Mon, 09 Apr 2012 15:54:42 +0000 gadjo http://gadjo4.karczmarczyk.pl/?p=1818 Continue reading ]]> Nie wiem jak cała Tajlandia, zwłaszcza ta bardziej offroadowa gdzie się planuję wybrać, ale Bangkok jest prymitywnie łatwy.W informacji turystycznej można sobie wziąć mapę miasta z rozpisanymi autobusami. Rikszarze się pytają czy chcę riksze tylko raz. Nikt nie napastuje oferując coś czego nie potrzebuję (ok, raz się trafił hindus oferujący usługę wróżenia z ręki, ale i tak szybko odpuścił). W świątyniach nie ma bzdurnych zakazów fotografowania czy wstępu dla niewiernych. Ceny są przeważnie fixed i wcale nie takie straszne, np. koszulki w cenach podobnych jak w Kalkucie. Niby jest normalnie, ale po Indiach jest to pewnego rodzaju szok. Zobaczymy jak będzie dalej, ale nie spodziewam się innych problemów niż z dogadaniem się – póki co nie znam ani słowa po tutejszemu a bywa, że angielski szwankuje.

Pierwszy dzień, a właściwie wieczór, to krótki spacer po okolicach, głównie wspomniana ulica Khao San. Krótka, ale ludzi sporo, więc idzie się powoli. A teraz już jest taki trochę off season, w sezonie może być masakra. Drugiego dnia zapuszczam się ciut dalej, ale bez przesady, z myślą, że więcej zobaczę za parę miesięcy przed wylotem z Tajlandii. Jeszcze na 100% nie wiem gdzie będę leciał, ale możliwe opcje to Birma (tak na 1%), Indie i Polska. Tak czy siak jeszcze tu wrócę. Korzystam z darmowego wifi w jednym z guest house’ów poleconych przez Włocha z Varanasi, 140b (14pln) za pokój to całkiem znośna cena jak na duże miasto. W pokoju jest łóżko i wiatrak. Wystarczy.

Nie ma okien, więc kiedy 3ego dnia się budzę nie wiem czy jest 12 w nocy czy w południe. Okazuje się być 9 rano, trochę za późno, żeby jechać gdzieś dalej, ale można się na 1 noc wybrać do Ayuthai, 1,5h stąd (+ niewiadomo ile żeby dotrzeć do dworca). Idę na autobus, ale ulice puste, nic nie jedzie, chyba ma to związek z jakimiś defiladami, które widziałem rano w tv. A i owszem, niedawno zmarła princessa, córka króla nr 6 (teraz rządzi król nr 9) i większe ulice są pozamykane. Rikszarz mówi, że żeby dojechać do Ayuthai najlepiej pojechać do TIT (jeszcze nie wiem co to jest), tylko 10b, więc wsiadam, zobaczy się co dalej. Jedziemy objazdami, dojeżdżamy do jakiegoś biura turystycznego, ale droga na tyle długa, że te 10b wydaje mi się podejrzanie mało – pewnie rikszarz weźmie kasę od biura za przyprowadzenie klienta. Ale nic z tych rzeczy. W biurze sympatyczny pan spodziewa się, że chcę wykupić jakiś tour od nich, ale po krótkiej dyskusji widzi, że to nie tego typu klient i śmieje się, że po co tu właściwie przyjechałem. No po nic, rikszarz mnie przywiózł. Ok, walić Ayuthaję, wracam sobie spacerkiem w okolice Khao San, daleko nie ma, bez problemów wracam obładowany dwoma plecakami i melduję się tym razem w L.T. Guest House za 100b. Trochę śmierdzi, ale daje radę. Dostaję klucze, na których obok tajskich literek są dwie cyferki – 8 i 4. Idę na pięterko i próbuję otworzyć pokój nr 8, nie daje się, no to próbuję nr 4, też fail, z powrotem do 8. Tym razem drzwi się otwierają, ale nie przez mnie tylko przez jakiegoś skośnego, który się zdenerwowany się pyta, czego się włamuję do jego pokoju. Sory, sory, 4 na kluczu oznaczała piętro, wszystko jasne. Idę więc na 4 piętro, tam jest również pokój nr 8, klucz już pasuje, w pokoju łóżko, wiatrak i okno. Zostawiam graty i idę się przejść.

Gdzie się nie ruszę jest masa świątyń. I to nie jakichś popierdułek tylko takich, że co jedna to robi wrażenie.Nie było chyba takiej, którą bym olał, co najwyżej fotograficznie bo nie zawsze się dało coś sensownego zrobić. Na pewno w innych miejscach są takie, przy których te co widziałem to mały pikuś, ale jak na zwykły spacerek z braku innych zajęć nie mam na co narzekać. Zdejmowanie butów jest na tyle oczywiste, że czasami nie ma odpowiednich tabliczek, natomiast w Golden Mountain jest tabliczka, żeby NIE zdejmować. Taka ciekawostka przyrodnicza. Idąc dalej w lewo prawo lewo prawo dochodzę do bardziej nowoczesnej części miasta. Takiej z masą centrów handlowych i masą białasów w nich, oraz ze Sky Train, czyli miejskim pociągiem 4 piętra nad ziemią (w którym kolejna ciekawa tabliczka – zakaz wnoszenia balonów). Nawet tutaj zdarzają się kapliczki, czasami tuż przed wejściem do galerii (i z jakimś tanecznym performansem), przy jednej gromadzi  się tłum ludzi chcących uczcić pamięć zmarłej princessy. Łażę trochę po sklepach z myślą nabycia jednego szkiełka do Nikona, ale w końcu odpuszczam. I tym samym zaoszczędzam parę tysi, ale może mi jeszcze coś odbije.

Robi się ciemno pora wracać, wsiadam do autobusu, mówię, że chcę na Khao San, pani kontrolerka się śmieje, coś mówi po tajsku i nie daje mi biletu. Nie wiem o co chodzi, jakaś parka coś o mnie dyskutuje. W końcu autobus się zatrzymuje, wszyscy wysiadają, okazuje się, że dalej nie jedzie. Jakiś pan, stara się być pomocny, mówi, że następny autobus mnie dowiezie, następny również wysadza wszystkich ludzi i pusty jedzie dalej, ale kolejnym, z innym numerem, już dojeżdżam tam gdzie chcę. Czasami pomocnego pana nie rozumiem, nie wiem czy mówi po angielsku z dziwnym akcentem czy po tajsku. A jeśli po angielsku to tajski akcent jest dosyć prosty do opisania – po pierwsze trzeba mówić wszystko nosowo, a po drugie akcentować/wydłużać ostatnią sylabę. Czyli np. tak jak pani w centrum handlowym mi powiedziała gdzie jest jeden sklep fotograficzny (mówić nosowo): goł raaaaaaajt, zen goł daaaaałn, zen leeeeeeeft.

Wrzucam kilka fotek póki jest free wifi (ok, w cenie piwa), konkretniejsze podpisy czy więcej fotek może później, choć nie wiem jak później będzie, bo jak pisałem planuję lekki offroad.

Bangkok, Wat Rachathiwat Ratchaworawihan Bangkok, Wat Rachathiwat Ratchaworawihan Bangkok, Wat Rachathiwat Ratchaworawihan Przydrożna kapliczka Bangkok Bangkok Bangkok, Loha Prasat Bangkok, Wat Ratchanaddaram Worawihan Bangkok, okolice Wat Ratchanaddaram Worawihan Wat Saket (okolice Golden Mount) Bangkok Bangkok, Siam Square 500/4 i 600/4, pierwszy raz widzę na żywo ;) Bangkok, centrum handlowe Central World Plaza Bangkok, okolice Siam Square Bangkok, okolice Siam Square ]]>
http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2012/04/09/bangkok/feed/ 0
Roangchhari i okolice http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2012/03/01/roangchhari-i-okolice/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=roangchhari-i-okolice http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2012/03/01/roangchhari-i-okolice/#comments Thu, 01 Mar 2012 12:31:26 +0000 gadjo http://gadjo4.karczmarczyk.pl/?p=1425 Continue reading ]]> W Chittagongu spędzam prawie 24h tylko po to, żeby w 5 minut zdobyć permit. Dla potomnych – Chittagong Divisional Commisioner, Chatteswari Road, nic trzeba mieć poza paszportem, żadnych kser, zdjęć etc. Z permitem wizyta w policyjno-armijnej budce też już nie trwa pół godziny tylko 2 minuty.

20km i godzinę drogi od Bandarbanu jest Roangchhari, trafiam na „market day” (dla potomnych – ludzie mówią, że dzisiaj jest poniedziałek). Do tego jakiś klasztorek buddyjski, stupa (w samym Bandarbanie też trafiam na kolejne tego typu rzeczy, i kilka km od Bandarbanu, we wsi „Pańsią” – Ruma Zadi, ale jeszcze under construction). I jakieś wiochy w okolicy, Paglachhara, w której mi mówią po raz kolejny jak tu niebezpiecznie, oraz Suanlu gdzie nic ciekawego nie ma.

Najciekawsze z socjopoznawczego punktu widzenia są chyba knajpki dla lokalnych tribali, które w żaden sposób nie są oznaczone, w środku ciemno tak, że z zewnątrz nic nie widać, dopiero po wejściu do środka i przyzwyczajeniu wzroku można się zorientować, że to nie jakaś prywatna chałupa czy magazyn czy coś, ale właśnie restauracja. Taki były i w Roangchhari i w Bandarbanie (gdzie jedna pani zabrała mnie na mundi czyli taką trochę zupkę chińską z ryby).

Zestaw fot w stylu „pani idzie”.

DSC_36235 Stupka w Bandarbanie Bazar w Roangchhari Bazar w Roangchhari Bazar w Roangchhari Bazar w Roangchhari Roangchhari Buddisth Monastery Roangchhari Buddisth Monastery Roangchhari Buddisth Monastery Pani z cygarem Pani idzie Pani idzie Pani idzie Pani patrzy Dziecko Pani idzie po ryżu Paglacchara, 5 pań wraca z bazaru Paglachhara, kurnik czy coś Paglachhara Paglachhara Okolice Roangchhari, pani idzie Okoice Roangchhari Okolice Roangchhari Roangchhari Buddhist Monastery Pani w Roangchhari Roangchhari, pan na rikszy Roangchhari, ksiądz Rama Zadi under construction Rama Zadi Bhuddhah Coś obok Rama Zadi Coś obok Rama Zadi ]]>
http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2012/03/01/roangchhari-i-okolice/feed/ 0
Bandarban, Balaghata http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2012/02/24/bandarban-balaghata/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=bandarban-balaghata http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2012/02/24/bandarban-balaghata/#comments Fri, 24 Feb 2012 06:50:07 +0000 gadjo http://gadjo4.karczmarczyk.pl/?p=1404 Continue reading ]]> Droga do Bandarbanu długa i kręta, na granicy z Rangamati District pierwszy checkpost gdzie tylko spisują dane, ale jakieś 10km przed Bandarbanem zaczyna się problem. Jest tu kolejny checkpost, gdzie im się średnio podoba, że nie mam permitu. Policjanci coś gadają przez krótkofalówki i telefon, ludzie w autobusie się zaczynają niecierpliwić, ale w końcu prawie pół godziny później puszczają mnie dalej z nakazem zameldowania się na posterunku. W hotelu (Purbani, 250Tk) też atmosfera grozy, o każdym swoim ruchu, nawet w obrębie miasta, mam informować na recepcji. Wydostanie się gdzieś na wiochy wydaje się problematyczne.

Na policji chyba panu też się średnio podoba, że nie mam pozwolenia. A nawet bardzo się nie podoba – nie poczęstował herbatką. Ale może dlatego, że go z domu wyrwałem po godzinach pracy. Po dłuższej gadce w hindi w końcu pozwala mi zostać jedną noc, jutro mogę spróbować załatwić permit na miejscu, jak się nie uda to won do Chittagongu. No i żadnych wycieczek dopóki nie załatwię formalności. Nie wspominam, że jedną wycieczkę do Balaghatu już zdążyłem zaliczyć. Całkiem ładna buddyjska stupa a la Birma.

W sobotę biuro DC nieczynne, wymeldowuję się z hotelu, idę do DSB powiedzieć SP, że spadam i spadam do Chittagongu po permit. Jednak się nie udało na krzywy ryj. Po wyjechaniu z Hill Tracts czuję się jakbym wjechał do innego kraju. Ale na krótko, dłużej niż 1 noc nie zamierzam tu siedzieć.

Balaghata, Golden Temple Balaghata, Golden Temple Balaghata, Golden Temple Balaghata, Golden Temple Pani Balaghata, Golden Temple Balaghata, Golden Temple Balaghata, Golden Temple Balaghata, Golden Temple Balaghata, Golden Temple Balaghata, Golden Temple Balaghata, Golden Temple Balaghata, Golden Temple ]]>
http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2012/02/24/bandarban-balaghata/feed/ 0