Gadjo Delhi 4 » Mosque/Shrine http://gadjo4.karczmarczyk.pl Just another traveller's blog Thu, 09 Aug 2012 12:00:54 +0000 en-US hourly 1 http://wordpress.org/?v=3.4.1 Delhi – Nizamuddin Dargah i okolice Qutab Minar http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2012/03/12/delhi-nizamuddin-dargah-i-okolice-qutab-minar/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=delhi-nizamuddin-dargah-i-okolice-qutab-minar http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2012/03/12/delhi-nizamuddin-dargah-i-okolice-qutab-minar/#comments Mon, 12 Mar 2012 16:59:38 +0000 gadjo http://gadjo4.karczmarczyk.pl/?p=1628 Continue reading ]]> Vinit napomknął coś o jakimś festiwalu w Nizamuddin Dargah, spędzam więc tam kolejne 3 dni focąc i słuchają qawwali. W niedzielę z kolei jest jakieś fotograficzne spotkanie w okolicach Qutab Minar, na które się niestety spóźniam, bo po drodze jest całkiem sympatyczny Mehrauli Archeological Park i potem jest dużo małych uliczek, w których się gubię. Ale jeszcze zastaję Vinita i innych pstrykaczy o różnych skillach – od początkujących po nagradzanych artystów. Prowadzą biblioteczkę z książkami fotograficznymi, które dostali od zawodowców. Poza biblioteczką są też spotkania, pogadanki, warsztaty itp. Z kilkoma osobami jedziemy razem na Paharganj do knajpy a z tamtąd mam rzut beretem do hotelu.

Nizamuddin Dargah – zdjęcia

I jeszcze parę ujęć z okolic Dargah oraz Mehrauli

Okolice Nizamuddin Dargah Okolice Nizamuddin Dargah Mięsny w okolicach Nizamuddin Dargah Turboturban Okolice Nizamuddin Dargah Okolice Nizamuddin Dargah - pan robi chlebek Mehrauli Archaeological Park Mehrauli Archaeological Park Mehrauli Archaeological Park Mehrauli Archaeological Park Mehrauli Archaeological Park Mehrauli Archaeological Park Mehrauli Archaeological Park Mehrauli Mehrauli Mehrauli - spotkanie fotografów Mehrauli - fotograficzna biblioteka

 

]]>
http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2012/03/12/delhi-nizamuddin-dargah-i-okolice-qutab-minar/feed/ 0
Delhi – Tiruvannamalai http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2011/12/09/delhi-tiruvannamalai/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=delhi-tiruvannamalai http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2011/12/09/delhi-tiruvannamalai/#comments Fri, 09 Dec 2011 09:07:01 +0000 gadjo http://gadjo4.karczmarczyk.pl/?p=604 Continue reading ]]> Delhi i znów Nizamuddin Dargah

No więc stęskniony za ciepłem dojeżdżam ok. 4 rano do Delhi ubrany w 3 koszule i bluzę bo jest zimno, półtorej godziny czekam aż otworzą metro, dojeżdżam do Pahara. Klita za 200ru z karaluchami i zapchanym kiblem, przysypiam na jakieś 3 godziny, a potem dla równowagi wrażeń estetycznych idę do Subwaya a potem jeszcze dopycham się w KFC. Nażarty jadę do Nizamuddin Dargah spotkać się ponownie z Vinitem. Obfociłem co chciałem zanim Vinit przyszedł, potem idziemy razem do drugiego czegoś podobnego, gdzie dla odmiany poza nami dwoma oraz 3 tenorami śpiewającymi qawali nikogo nie ma (ponoć rodzina 3 tenorów śpiewa w tym miejscu od 750 lat, Vinit robi reportaż o aktualnym pokoleniu). Później dojdą jeszcze 4 osoby, w tym 3 białasów. Tym razem qawali bez muzyki, z jakimiś bardziej melancholijnymi tekstami bo święto jest, Mahomet chyba do nieba wniebowstąpił czy coś w tym stylu. Idziemy się jeszcze przejść po okolicy, po raz chyba pierwszy widzę jak wygląda piec tandoori, gdzieś w jakimś kolejnym kościele znowu impreza chyba z okazji tego samego święta, tu dla odmiany nikt nie śpiewa za to grają na bębnach a dookoła biegają dzieciaki.

Wracam do hotelu, jeszcze chwila na kompie, zapisuję jakieś koncepcje programistyczne, nastawiam budzik na 4.30, żeby spokojnie zdążyć na pociąg ze stacji H.Nizamuddin do Chennaia. Może nawet autobusy miejskie już będą jeździć to tanio wyjdzie. Zasypiam po 22ej.

Thirukkural Express

Budzę się nawet wyspany, rzut okiem na zegarek, jest 5.35, budzik jest wyłączony. Cenne sekundy mijają zanim się zorientuję, że zaspałem, ale jednocześnie mam jeszcze trochę czasu do odjazdu. Pakuję się w rekordowym tempie, wybiegam z pokoju, z plecaka wypada mi butelka z wodą budząc kolesia na recepcji. Pyta się „A dokąd to?”. Coś mu na szybko odpowiadam, ten spokojnie:

- Chwila, chwila
- Nie mam czasu, pociąg mam
- Checkout?
- Tak, checkout.

I tak się patrzymy na siebie przez parę sekund, ja na niego, on na mnie, ja wybiegam, on nie.

Dobiegam do rikszy, targuję się tym razem nie o cenę ale o czas.

- W ile czasu dojedziesz do Nizamuddin Station?
- 30-40 minut
- Za długo – mówię lekko zrezygnowany – musisz dojechać w 15 minut.
- Ok ok sir, 15 minut.

Łatwo poszło. Wyjeżdżamy z Pahara, przy New Delhi jakiś samochodowy tłok, robimy objazd tracąc cenne 2-3 minuty. Rikszarz grzeje ile się da, może nawet dochodzi do 40km/h, przed Nizamuddinem też sporo samochodów, wysiadam zanim podjedziemy na parking, daję mu wyliczone po drodze 150ru i biegnę na stację. Jeszcze po drodze kontrola bagażu a la lotnisko, ale wpycham się przed długą kolejkę mówiąc chyba bardziej do siebie, że się spieszę, biegnę na peron, jak na złość muszę biec na ten najdalszy. Zegarek pokazuje 6.03, ale na tablicy jeszcze wyświetla się informacja o moim pociągu, niestety na stacji nic nie stoi. Nie zdanżam.

Krótki brainstorming i decyzja – z tego samego peronu za 40 minut odjeżdża pociąg do Bengaluru, zjem coś i wbijam się do niego bez biletu. W Bengaluru jest minimalnie później niż mój pociąg w Chennaiu, ale za to mam trochę bliżej do Thiruvanamallai przez co będę nawet trochę wcześniej niż planowałem.

Po paru godzinach dojeżdżam do Jhansi. Tu kolejny brainstorming, bo chyba mój pociąg też tędy jedzie, na laptoku mam zapisaną trasę z czasami, włączam, patrzę i bingo! Nie dość, że też jedzie przez Jhansi to jeszcze przyjeżdża pół godziny później. Jes, jes, jes! Już spokojnie biorę plecaki i się przesiadam. Obeszło się bez dodatkowego płacenia za nadplanowy pociąg, nawet chciałem, ale jak się spytałem kontrolera czy mogę u niego kupić bilet to ten pokręcił głową i sobie poszedł. Łaski bez. Mam więcej szczęścia niż rozumu.

Pani wstawia kadzidło Rodzinka Czytelnia Ręce pani, która się modli Pani się modli o to, żeby zdjęcie wyszło ostre Rozdają jedzenie Czytelnia Czytelnia Dziewczynka Pan Impreza z okazji wniebowstąpienia Dzieci Piec tandoori, panowie robią chapati Kurczaki Panowie sprzedają patyki ]]>
http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2011/12/09/delhi-tiruvannamalai/feed/ 2
“Moje Delhi” http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2011/11/13/moje-delhi/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=moje-delhi http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2011/11/13/moje-delhi/#comments Sun, 13 Nov 2011 08:54:02 +0000 gadjo http://gadjo4.karczmarczyk.pl/?p=453 Continue reading ]]> O 2ej w nocy wychodzimy z M z hotelu na taksówkę. Z samochodu macha na nas ręką jakiś facet, kiedy do niego dochodzimy podbiega jakiś dresik, mnie się pyta czy jesteśmy z hotelu Hindustan a temu pierwszemu każe zjeżdżać. Ktoś chyba chciał nas podwędzić. Idziemy z tym drugim do jakiegoś minivana, ktoś inny macha jakimś niby paragonem, niby ok, ale jakiś taki mało oznakowany ten samochód. W połowie drogi na lotnisko dopiero zauważam na tylnej szybie mały napis „A/C Cab”. Dojeżdżamy do lotniska, M wchodzi przez security, ja wracam na New Delhi autobusem, bo metro jeszcze nie jeździ. Kosztuje 75INR, piątaka taniej niż metro.

Koło północy z hotelu wychodził gruby łysy murzyn, wracając z lotniska przed 5 rano spotykam go odlewającego się na hotelowej uliczce. Jest z Konga, wygląda jak handlarz bronią w filmach, mówi, że jest tu dealerem, prowadzi biznes z kilkoma firmami, ale nie pytam czym tak dealuje po nocy.

W hotelu budzą mnie o 11.30, bo po wyjeździe M już nie potrzebuję dwupokojowego apartamentu z 3 łóżkami, telewizorem, łazienką z ciepłą wodą (która przestaje lecieć jeśli ktoś w pokoju obok bierze prysznic) za 350INR i chcę się przenieść do czegoś mniejszego. W pośpiechu się pakuję, bo kolejny klient czeka. Ląduję w pokoju z aneksem kuchennym za 100INR taniej. I tak jest dużo lepiej niż w polecanym na travelbicie Downie Townie, w którym nocowaliśmy za pierwszym razem.

W drodze z PKP na Paharganj (po przyjeździe z Pushkaru) do laptopa wlewa się pół litra wody. Matryca z począku jest czytelna, ale ma plamiasty wzorem. Z czasem widoczność się pogarsza, a w końcu chwilę po tym jak włączam kopiowanie zdjęć na kartę, którą chcę dać M żeby przywiozła do Polski, przestaje być widać cokolwiek. Czasami odzyskuje przytomność, ale ostatecznie gaśnie na wieki. Po wylocie M jadę do Nehru Place, które przypadkiem okazuje być giełdą komputerową, co by tam nabyć nowego lapka. Z większym dyskiem, lepszą baterią i 200PLN tańszego (a ostatniego dnia w Delhi udaje mi się opchnąć starego za parę tysi, mógłbym dostać więcej, ale to była niedziela i większość sklepów była pozamykana). Wieczorem uderzam do Nizamuddin Dargah, gdzie jeszcze będąc w Pushakrze umówiłem się z Vinitem. Słuhamy sobie sufijskiego grania, robimy zdjęcia. Tego samego dnia jest jakieś święto państwowe oraz urodziny jakiegoś sikhijskiego guru, z tej okazji jest też jakaś impreza w gurudwarach, w tym w Bangla Saheb Gurudwara stosunkowo niedaleko od Connaught Place, ale już nie chce mi się tam jechać. Vinit się wybiera. Ja wracam na Pahara autobusem (166, 181 lub 894, za 15INR, prościej i taniej niż metrem).

Następnego dnia wpadam do Haus Khas Village, gdzie jest kanjpka Kunzum Travel Cafe polecana przez mojego zioma z Delhi. Okazuje się, że jest taka niby kawiarenko czytelnia, gdzie można sobie skorzystać z wifi, wypić kawkę, a opłatę w wysokości „co łaska” wrzucić do skrzyneczki przy wyjściu. Trochę mi długo schodzi siedzenie tam i generalnie krzątanie się po okolicy, więc gdy znowu docieram do Nizamuddina Vinita już tam nie ma.

Bilet do Joshpuru mam już kupiony, ale wykombinowuję, że można by spróbować pojechać na północ, jeszcze raz w górki, może jeszcze da radę przeżyć w moim skromnym zestawie letnich koszulek, choć szanse są marne. Dworzec przy Kashimiri Gate jest od sierpnia w dewastacji, ciężko powiedzieć czy w rozbiórce, remoncie czy budowie, w każdym razie akurat do Dehra Dun autobusy stąd nie jeżdżą trzeba uderzać do Anand Vihar. Na szczęście dojeżdża tam metro. W A.V. panowie w kasach są mało pomocni i mało kumaci po angielsku. Nie chce mi się z nimi użerać, tym bardziej, że przy jednym z autobusów pan krzyczy, że jedzie do Rishikeshu (niedaleko od Dehra Dun), a to oznacza, że można przyjść chwilę przed odjazdem i sobie kupić bilet w autobusie. I taki też mam plan. Muszę tylko zwrócić bilet do Jodhpuru i przetrzymać gdzieś plecak w ciągu dnia. Przynajmniej sobie trochę pojeździłem metrem i pooglądałem cywilizację, której jest więcej na przedmieściach niż w centrum.

Wieczorem odwiedzam kolejne miejsce polecone przez Vinita – knajpko-księgarnia Turtle Cafe w Khan Markecie. W księgarni jest nawet sporo fajnych rzeczy, w knajpce trochę mniej a poza tym strasznie drogo. Tak jak i w pozostałych sklepach w Khan Markecie, np. w jednej cukierni są fajne ciacha, tylko jeden kawałek kosztuje ok. 200INR (jakieś 12PLN). Trochę drogo nawet jak na polskie warunki. W Turtle kupuję jakiś kuskus za ponad 200INR, i to mam nadzieję, że to już ostatni drogi zakup. Za dużo kasy mi poszło w pierwszym miesiącu, żeby to odrobić chyba będę musiał przesiedzieć 3 miesiące w Bangladeszu albo zacząć zdalną robotę.

Na bazarku Humayun's Tomb Humayun's Tomb Humayun's Tomb Humayun's Tomb Kunzum Travel Cafe, Haus Khas Pahar wieczorową porą Nizamuddin Dargah Nizamuddin Dargah Nizamuddin Dargah, Sufi Night Nizamuddin Dargah Nizamuddin Dargah, Sufi Night, pan pracujący w charakterze wiatraka Nizamuddin Dargah Nizamuddin Dargah Nizamuddin Dargah Nizamuddin Dargah, Sufi Night Nizamuddin Dargah Nizamuddin Dargah Okolice Nizamuddin Dargah Przed wejściem do Nizamuddin Dargah Nizamuddin Dargah Nizamuddin Dargah Nizamuddin Dargah Nizamuddin Dargah, Sufi Night Nizamuddin Dargah Nizamuddin Dargah Nizamuddin Dargah Nizamuddin Dargah Nizamuddin Dargah Nizamuddin Dargah Nizamuddin Dargah Nizamuddin Dargah ]]>
http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2011/11/13/moje-delhi/feed/ 0