Gadjo Delhi 4 » Rajasthan http://gadjo4.karczmarczyk.pl Just another traveller's blog Thu, 09 Aug 2012 12:00:54 +0000 en-US hourly 1 http://wordpress.org/?v=3.4.1 Rzeczy http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2011/11/14/rzeczy/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=rzeczy http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2011/11/14/rzeczy/#comments Mon, 14 Nov 2011 16:56:24 +0000 gadjo http://gadjo4.karczmarczyk.pl/?p=492 Żeby mi się potem gdzieś różne rzeczy nie zapodziały – muzyczka, co ją śmy grali w Gangtoku z chłopakami

i 2 foty z Pushkaru autorstwa Vinita

325080_313219328704951_100000506590892_1341753_1604159080_o 334591_313222692037948_100000506590892_1341757_196241940_o ]]>
http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2011/11/14/rzeczy/feed/ 0
Pushkar Camel Fair 2011, zdjęcia cz. 3 http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2011/11/09/pushkar-camel-fair-2011-zdjecia-cz-3/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=pushkar-camel-fair-2011-zdjecia-cz-3 http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2011/11/09/pushkar-camel-fair-2011-zdjecia-cz-3/#comments Wed, 09 Nov 2011 08:14:42 +0000 gadjo http://gadjo4.karczmarczyk.pl/?p=422 I ostatnia

Dziewczyna zbierająca krowie kupy Dziewczynka DSC_5007 Pushkar Camel Fair 2011 Wielbłądy Japoński plener fotograficzny Prezentacja wąsów Dziewczynka z butelką Dziewczynka Dziewczynka Dziewczynka Pushkar Camel Fair 2011 Jaramy gandzię Kolczykowane wielbłądów Pushkar Camel Fair 2011 Pasterze i wielbłądy Wielbłądy wracające do wioski Wielbłądy wracające do wioski Kolacja Fotografowie cykające scenę z poprzedniego zdjęcia Pushkar Camel Fair 2011 Wielbłądy wracające do wioski Pushkar Camel Fair 2011 Balony na stadionie ]]>
http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2011/11/09/pushkar-camel-fair-2011-zdjecia-cz-3/feed/ 0
Pushkar Fair, Indian Bride Competition http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2011/11/08/pushkar-fair-indian-bride-competitio/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=pushkar-fair-indian-bride-competitio http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2011/11/08/pushkar-fair-indian-bride-competitio/#comments Tue, 08 Nov 2011 08:15:10 +0000 gadjo http://gadjo4.karczmarczyk.pl/?p=386 Bride Competition i poprzedzające je pokazy tańca

Pushkar Camel Fair, pokazy tańca Pushkar Camel Fair, pokazy tańca Pushkar Camel Fair, pokazy tańca Pushkar Camel Fair, pokazy tańca Pushkar Camel Fair, pokazy tańca Pushkar Camel Fair, pokazy tańca Pushkar Camel Fair, pokazy tańca Pushkar Camel Fair, pokazy tańca Pushkar Camel Fair, pokazy tańca Pushkar Camel Fair, pokazy tańca Pushkar Camel Fair, pokazy tańca Pushkar Camel Fair, pokazy tańca Pushkar Camel Fair, pokazy tańca Pushkar Camel Fair, fotografowie pod sceną Pushkar Camel Fair, pokazy tańca Pushkar Camel Fair, pokazy tańca Pushkar Camel Fair, pokazy tańca Pushkar Camel Fair, pokazy tańca Pushkar Camel Fair, pokazy tańca Pushkar Camel Fair, pokazy tańca Pushkar Camel Fair, Indian Bride Competition Pushkar Camel Fair, Indian Bride Competition Pushkar Camel Fair, Indian Bride Competition Pushkar Camel Fair, Indian Bride Competition Pushkar Camel Fair, Indian Bride Competition Pushkar Camel Fair, Indian Bride Competition Pushkar Camel Fair, Indian Bride Competition Pushkar Camel Fair, Indian Bride Competition Pushkar Camel Fair, Indian Bride Competition Pushkar Camel Fair, Indian Bride Competition Pushkar Camel Fair, Indian Bride Competition Pushkar Camel Fair, Indian Bride Competition Pushkar Camel Fair, Indian Bride Competition ]]>
http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2011/11/08/pushkar-fair-indian-bride-competitio/feed/ 0
Pushkar http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2011/11/07/pushkar/?utm_source=rss&utm_medium=rss&utm_campaign=pushkar http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2011/11/07/pushkar/#comments Mon, 07 Nov 2011 16:51:14 +0000 gadjo http://gadjo4.karczmarczyk.pl/?p=328 Continue reading ]]> W Subwayu na Connaught Place nie można zrealizować kuponów z Subwaya w Galmoku :(

Na Old Delhi poznajemy jakichś Białorusinów też jadących do Ajmeru, umawiamy się na wspólny dojazd z Ajmeru do Pushkaru. Najpierw z dworca jedziemy tuktukiem na bus stand. Cztery osoby, 6 plecaków (albo i więcej), trochę ciasno, ale to tylko kilka minut. Autobus przyjeżdża najpierw gdzieś na przody dworca (lepiej brzmi „na tyły”, ale to jednak chyba były przody), robi się pusty i bez problemu wskakujemy do środka. Po chwili zbiera się do wyjazdu, pojawiają się kolejni turyści, którzy jednak boją się wsiąść do jadącego (ale powoli) busa, 30 sekund później już jest za późno bo do drzwi dociera chmara tutejszych.

/Siedzący obok mnie w rooftopowej knajpie Argentyńczyk koloruje sobie kredkami kolorowanki dla dzieci/

Kiedy wydaje się, że autobus już jest pełny, na zewnątrz cały czas stoi kilkanaście osób. Ludzie w środku w trakcie przepychania coś bąkają na nas, siedzących wygodnie na przednich siedzeniach. Wszyscy się jakoś mieszczą (również paru turystów jeszcze dało radę). Na końcu wsiada pan biletowy, nie mamy pojęcia jak on chce wyegzekwować opłatę od wszystkich, bo kompletnie nie ma jak przejść do tyłu, ale pan biletowy znajduje sposób – przechodzi po poręczach krzeseł i zbiera ok. 1100 rupii, co oznacza, że do autobusu weszło prawie 100 osób.

W Pushkarze na dworcu i w drodze do hotelu jest trochę więcej osób niż gdy byłem w offseasonowym czerwcu, ale nie ma tłumów, których się byłem spodziewałem. Zaczynamy żałować, że zrobiliśmy rezerwację pokoju za 500 rupii od łebka. Tym bardziej, że poza dwoma łóżkami nic się tam nie mieści, nie ma okna, nie ma łazienki, nie ma kontaktu, żeby się podładować, nie ma niczego. Białorusini znaleźli coś ponad 2 razy taniej. Rozkładamy się na łóżkach na rooftopie zamawiając jakieś żarcie i czekając nie pamiętam już na co, a może po prostu odpoczywając, bo jest wygodnie.

Rano o 6ej zwijam się na targ pofocić. Poza wielbłądami, krowami i koniami, jest masa knajp, straganów, poubieranych ładnie laseczek chcących, żeby im zrobić zdjęcie i dać parę rupii. Niektóre tylko zagadują Hello, what’s your name, where you’re from etc., a gdy gadka się kończy próbują narysować na ręce hennę (za którą pewnie też chcą papierki, ale jeszcze żadnej się nie udało narysować na mnie całego wzorku). I mnóstwo fotografów, takiego stężenia wysokich modeli Canonów, Nikonów, aparatów, szkieł i statywów jeszcze nie gdy w Indiach nie widziałem. Niektórzy mają po dwa aparaty, do jednego 80-200/2.8, do drugiego coś szerszego, u Japończyków często rybie oko.

Jeden z takich skośnych z rybim okiem znalazł u wodopoju dla wielbłądów myjącą ręce starszą kobietę. Po kilku próbach trafienia z kadrem wydobył z siebie okrzyk radości i zawołał przyglądających się z paru metrów swoich kolegów. Ci podbiegli, oblegli panią ze wszystkich stron i sami zaczęli ją focić.

Gdzieś po 3h zaczynam mieć dość, idę jeść (w knajpie siedzą zapaleni fotografowie, jeden z małą cyfrową Leicą oraz z jakąś lustrzanką z długim szkłem, drugi ze starym manualnym Nikonem FM i manualną 50-tką), a potem poleżeć na rooftopie czekając aż mi się podładuje laptok. Albo tylko zerkając co chwila na ładowarkę czy jest już prąd, którego na początku nie było, potem przez moment był a teraz znowu nie ma.

Wieczorem idę na stadion na Bride Contest. Najpierw jakieś pokazy tańca na słabo udekorowanej scenie i z rwącą się muzyką. Ludzi jest na razie mało, załapuję się na miejsce pod dosyć wysoką scenę, ale nie wyższą niż ja więc, można próbować łapać jakieś ujęcia. Jeden ze fotografujących obok panów z dużym aparatem i szkłem na moje pytanie czy jest tu jako turysta czy jako dziennikarz odpowiada ze śmiechem, że i to i to. Fajna praca. Za jakiś czas zaczyna się pokaz piękności młody panien, mega udekorowane dziewczyny z całego świata (bo to konkurs dla przyjezdnych) łażą po scenie w te i w tamte, udzielają głupich odpowiedzi na głupie pytania, jedna wyjątkowo się podoba jakiemuś nawalonemu już starszemu lokalnemu, który próbuje wszystkimi siłami przekazać jej datek w postaci trzech 10-rupiowych banknotów. Gdy ludzie go wyganiają mówiąc, żeby nie robił wiochy ten wali z grubej rury i wyciąga dodatkowe 50 rupii. W końcu z lekką pomocą olewających sprawę policjantów zostaje wyrzucony na zewnątrz. Konkurs zbliża się do końca, za sobą zauważam, że przybyło mnóstwo kolejnych fotografów, dobrze, że byłem tu wcześniej. Wygrywa Kanadyjka. Chyba.

W niedzielę M jedzie rano do Ajmeru, ja z lekkim opóźnieniem idę najpierw na śniadanie, gdzie spotykam Vinita Guptę z Delhi. W Rajasthanie niektórzy ludzie mają sporo ziemi, ale nie bardzo mają co z nią zrobić. Na niczym innym się nie znają, jeśli ją sprzedadzą to nie zaczną innego biznesu tylko wszystko przepiją albo wydadzą w inny sposób. Vinit realizuje projekt, który ma takim ludziom pomóc (nie bardzo kojarzę dlaczego mieliby oni sprzedawać swoją ziemię, może jakoś uprawy nie idą i nada się ona do innych celów, mniejsza z tym), organizuje dla nich warsztaty fotograficzne, a zrobione przez nich zdjęcia wylądują w Delhi, Paryżu i Londynie na wystawach fotograficznych. Przy okazji sam się realizuje zdjęciowo robiąc fotodokumentację całego projektu. Daje mi namiary na parę miejsc w Delhi, którymi mogę być zainteresowany.

Łazimy sobie razem po targu, próbując ustrzelić coś ciekawego. Vinit co jakiś czas tłumaczy laskom dlaczego nie chcę im zrobić zdjęć, że niby im nie chcę dawać za to kasy (choć parę rupii już wydałem). To też, ale sporo z nich po prostu nie wygląda jakoś rewelacyjnie, a i światło nie pomaga w uzyskaniu ładnego obrazka. Jedna mówi, że będzie tańczyć gdzieś wieczorem.

W powrotnej drodze do hotelu przechodzę ulicą, która łączy dwie duże świątynie, Brahmy (jedyna w Indiach czy coś w tym stylu) oraz jakaś inna. Jest ok. 11ej, akurat trwa w tym czasie jakiś „spiritual walk”, jeden z punktów programu przygotowanego na kilkudniowy festiwal. Zagęszczenie ludzi jest niewiele mniejsze niż w autobusie do Pushkaru (dosłownie), jedyna możliwość ruchu to ta zgodna z kierunkiem ruchu pozostałych ludzie, inaczej przecisnąć się nie da. Do tego w tłumie utyka jeszcze kilka samochodów, które jeszcze długo nie pojadą ani do przodu ani do tyłu. Ja jestem zmuszony się cofnąć, na szczęście jestem w miarę blisko początku tłumu, uderzam w boczną uliczkę i wracam do hotelu na około.

Z Vinitem spotykamy się jeszcze po południu na stadionie wokół dzieciaków chodzących po linie i przekładających sobie kółka przez ciało. Idziemy na tzw. sunset point, gdzie jest kilka stad wielbłądów. Za chwilę ruszą z powrotem do swoich wioch, a wzdłuż karawany i przed nią ustawi się spora grupa fotografów próbujących upolować coś ciekawego przy zachodzącym słońcu. Najwięcej chyba jest jednak tutejszych, ale jest też oczywiście grupa znajomych Japończyków i kilku z innych krajów. Rok temu podobno całe wzgórze było usłane wielbłądami, teraz jest trochę skromniej, ale to może dlatego, że to już kolejny dzień festiwalu i część już się zmyła.

Kartkowo-telefonicznie zgadujemy się z M na wesołe miasteczko. Najpierw diabelski młyn za 20 rupii, potem jakaś inna kręcioła, potem wpadamy na stadion, gdzie trwa akurat „Cultural program”, mało interesujący, więc wracamy z powrotem zachodząc jeszcze do „Indian Circus” – też szału nie ma, ale 30 rupii można sobie obejrzeć. Na wesołym jest jeszcze kilka innych atrakcji, ale zostawiamy na jutro.

A jutro znajdujemy knajpę Baba Roof Top Restaurant z darmowym wifi, sensownymi cenami i dobrymi kanapkami na chlebku typu pita. Na stadionie mają być jakieś różne zawody, ale nic ciekawego nie znajdujemy. Dopóki nie spotkamy się znowu w wesołym miasteczku mamy czas wolny, M na zakupy, ja na podładowanie baterii przed wieczornymi niezbyt ciekawymi eventami, obróbkę fot i inny maintenance.

Kramik Pushkar Camel Fair Pushkar Camel Fair Restauracja Old Rangji Temple M. kupuje banany Sklep ze szmatkami Restauracja Pushkar Camel Fair Pani z liścmi na głowie Laseczki Pushkar Camel Fair, wesołe miasteczko Panowie Pushkar Camel Fair Pani Pushkar Camel Fair Pan w turbanie Pushkar Camel Fair Zaklinaczy węży Modelki Pushkar Camel Fair, wesołe miasteczko Pan i dwie panie Szachy Shiva (?) Hanuman Sadhu Pani z kartoflami Laseczki Pushkar Camel Fair Transport pracowników Laseczki Pushkar Camel Fair, cyrk dziecięcy Pushkar Camel Fair Sprzedawczyni bransoletek Tłum wychodzący ze świątyni Studio tatuaży Pushkar Camel Fair, cyrk dziecięcy Pushkar Camel Fair, dziewczynka balansująca na linie Pushkar Camel Fair, wielbłądy wracające do domu Pushkar Camel Fair Pushkar Camel Fair, wesołe miasteczko Pushkar Camel Fair, wesołe miasteczko Pushkar Camel Fair, na diabelskim młynie Pushkar Camel Fair, cyrk Pushkar Camel Fair, cyrk Pushkar Camel Fair, cyrk Pushkar Camel Fair, cyrk Pushkar Camel Fair Pushkar Camel Fair, wielbłądy wracające do domu Pushkar Camel Fair Widok na miasto z diabelskiego młynu Pushkar Camel Fair, balony na stadionie Pushkar Camel Fair, koncert zespołu Mazowsze Pushkar Camel Fair, koncert zespołu Mazowsze Pushkar Camel Fair, przedstawiene teatralne Pushkar Camel Fair, przedstawiene teatralne ]]>
http://gadjo4.karczmarczyk.pl/2011/11/07/pushkar/feed/ 2